Kanał łączności I2C już jest. Teraz warto pomyśleć jakie elementy taki kanał może połączyć. Po jednej stronie będzie oczywiście mikrokontroler. Mój ulubiony ESP32 C2 już czeka w kolejce. A co będzie po drugiej pomyślimy dzisiaj.
Mile zaskoczony nowym procesorem od Espressif tj.ESP32 C3 i jego implementacjami w ciekawe moduły dla IoT postanowiłem poprogramować go sobie trochę. Poczta dostarczyła właśnie świeżą partię modułów ESP32 C3 Super Mini, jest więc okazja do ich przetestowania. Stary dobry ESP8266 znam już na pamięć. Nowy ESP ma swoją specyfikę, którą trzeba poznać by kompilator Arduino IDE nie pluł czerwonymi komunikatami o błędach. W tym celu należałoby prześledzić kilka internetowych przykładów. Ale, że lenistwo to piękna męska cecha mocno wspierająca postęp technologiczny ludzkości, postanowiłem zwalić tę robotę na sztuczną inteligencję.
Dziś mały odprysk możliwości AI w obszarze mocno związanym z tym blogiem - w dziedzinie programowania.
Dziś o tym jak przekonać siebie samego do zmiany. I czy warto...
Co wybrać? O to jest pytanie. Zdajmy się więc na decyzje ulubionego chińskiego portalu reklamującego wybrane przez siebie moduły z modelami ESP32.
Na początek jak raz padło na ESP32 C3.
Dziś temat nieco bardziej odległy od domowej automatyki choć nie bardzo. Problem dostępu do szybkiego internetu w zasadzie nie powinien już istnieć, Zgłaszamy się do jakiegoś operatora z wnioskiem o szerokopasmowy internet i już możemy obserwować nasz dom z zainstalowanych w nim kamer z dowolnego miejsca na świecie. Bajka - niestety tak w większości lokalizacji z racji braku światłowodu. Co więcej - plany operatora nie przewidują go w jakiejkolwiek przyszłości. Sytuacja może być jeszcze bardziej kuriozalna. Operator podprowadził światłowód do części domów po jednej stronie ulicy pozostawiając drugą część z niespełnionymi marzeniami o szybkim serfowaniu po sieci. Jak to możliwe? Warto zapytać Ministerstwo Cyfryzacji. Dziś w tej sprawie głos zabierze wujek Dobra Rada. Dziś na tapecie zdalne wyłączniki SMARTWARES, Ciekawe urządzenia będące połączeniem wyłączników WiFi z wyłącznikami RF 443 MHz. Kupiłem kilka mając nadzieję, że uzupełnią mój stan posiadania w sterownikach radiowych. Na obecną chwilę są to głównie sterowniki ELRO z dodatkowymi pilotami uczącymi się stałych kodów. Niestety zapas tych wyłączników powoli się wyczerpuję i miałem nadzieję że zastąpią je urządzenia SMARTWARES. A tu niespodzianka - kod transmisji jest diametralnie różny od znanego 24 bajtowego kodu. I nic nie pasuje do niczego. Co gorsze informacji o kodowaniu tego systemu jest w sieci znikoma ilość i do tego nie działająca. Trzeba więc sobie poradzić samemu z tym problemem
I to już koniec. 31 grudnia zostanie ostatecznie wyłączony publiczny serwer BLYNKa. Mój BLYNK wciąż będzie działał na bazie lokalnego serwera ale i jego czas jest policzony. Wystarczy jakaś istotna zmiana w RPi i serwer też może pokazać mi znany gest. I to już będzie naprawdę koniec BLYNKa na tym blogu. Szkoda że chłopaki w tak mało elegancki sposób rozstali się z tysiącami fanów tego systemu przekształcając go w czysto komercyjny projekt. Ale karawana jedzie dalej i już w kolejce czeka następny system do implementacji - opisywany wcześniej VIRTUINO
Jeszcze przez chwilę ten krótki przewodnik może być przydatny dla tych co już mają BLYNKa ale wziął i im padł jak również dla odważnych próbujących zaznajomić się z tym znakomitym acz odchodzącym w niebyt, systemem IoT.
Tekst jest z przed roku ale mam nadzieje, że jest wciąż aktualny.
Rzecz dotyczy instalacji serwera lokalnego BLYNK 1.0 na standardowym RaspberryPi ( u mnie 3 b+). A dokładniej reinstalacji - to znaczy instalacji nowego oprogramowania RPi i serwera BLYNK oraz odtworzenia danych do wcześniej działających projektów domowej automatyki
No to zaczynamy