sobota, 6 maja 2017

BLYNK - ukraińska bajka od programisty do ...

Nie tylko w Dolinie Krzemowej



Moja fascynacja BLYNKiem trwa nieprzerwanie od chwili pierwszego z nim spotkania. Już pierwsza implementacja to był prawdziwy szok - bezproblemowa, profesjonalna i dziecinnie łatwa dla każdego początkującego laika informatyki czy programowania. Nawet próba zrozumienia logiki pracy systemu nie przerastała możliwości średnio rozgarniętego elektronika.
Co gorzej fascynacja ta rosła z każdym dniem używania BLYNKa w kolejnych projektach. I nic nie zapowiada by stan ten uległ zmianie w najbliższej przyszłości.


BLYNK podoba mi się jeszcze bardziej przez historię ich twórców. Przez dłuższy czas byłem pewien, że jest to kolejny produkt złotej młodzieży z MIT lub Krzemowej Doliny.
A tu ogromny siurpriz. To dwóch młodych chłopaków z Ukrainy postanowiło podbić świat. No może nie od razu - najpierw Dmitriy Dumanskiy i Pasha Baiborodin postanowili wspólnie rozwiązać prosty problem - kontrolowany z komórki system podlewania kwiatków w doniczkach. Obaj pracowali dla firmy Cogniance - Paweł (Pasha) pracował w w Nowym Jorku a  Dmitriy w Kijowie. Taaak ..... dziwne początki stoją na progu wielu pięknych projektów.
Chłopaki (niech mi wybaczą poufałość ale Dmitriy skończył politechnikę 10 lat temu) zaczęli tradycyjnie  - po godzinach i po nocach zawzięcie programowali rozszerzając funkcjonalności i rozbudowując system. Z barku chętnych do pracy "za udział w zyskach" przyszłego projektu płacili z własnej kieszeni programistom IOS i Androida by aplikacja przybrała strawny dla użytkownika format.
Czas mijał a kasa jak to kasa - nikła w oczach wiec zaryzykowali debiut projektu na Kickstarterze planując zebrać 10 tys. $ na dalszy rozwój projektu. Wystartowali w styczniu 2015 obiecując przygotowanie gotowego systemu na kwiecień. Zebrali prawie 50 tys. bo uwierzyło im ponad 2 tys. osób. I słowa dotrzymali - w kwietniu 2015 r. ruszyła pierwsza odsłona platformy BLYNKa.

A to zdjęcie rodzinne twórców BLYNKa
 od lewej do prawej: Artem Shvetsov, Alexander Cypress, Dmitry Dumanskiy Władimir Shimansky
 
I mózg całego przedsięwzięcia, założyciel BLYNK - Paweł Baiborodin

I żeby było jeszcze zabawniej swoją przygodę z IoT do podlewania kwiatków Pasha (Paweł) zaczął od ....... Arduino UNO!!! To właśnie łatwość nauczenia się w godzinę programowania Arduino i brak równie prostej aplikacji wizualizacyjnej do współpracy z tą platformą skłonił Pawła do pracy nad projektem BLYNK.
A doświadczenia z UNO stały się drogowskazem dla nowego programu - miał być tak łatwy i prosty w obsłudze jak Arduino by każdy umiejący obsługiwać tą platformę mógł stworzyć działający system w 5 min. I to założenie twórcom BLYNKa udało się nad podziw dobrze. Potem przyszły kolejne założenia - współpraca z różnymi platformami sprzętowymi, elastyczność i łatwa konfiguracja.

W marcu 2016 BLYNK zawarł pierwszą poważną umowę biznesową ze SparkFun Electronics, który stworzył specjalną płytkę rozwojową opartą na ESP8266 i dedykowaną dla aplikacji BLYNK.
W kolejce czeka kilkadziesiąt następnych firm na moment gdy aplikacja zakończy etap dziecięcego rozwoju. Paweł planuje, że stanie się to w przeciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Jednocześnie zapowiada kontynuowanie polityki otwartości BLYNKa na środowisko open source, z którego wyrosła ta platforma, i które w dużej mierze przyczyniło się do rozwoju i sukcesu projektu.

Dziś BLYNK to ponad 200 tys. aktywnych użytkowników tworzących swoje mikroprocesorowe projekty wykorzystujące ten program. To stale rozwijany interface użytkownika o kolejne widgety i ich funkcjonalności, to dodawanie kolejnych platform sprzętowych pozwalających na zainstalowanie bibliotek BLYNKa.

BLYNK został stworzony i jest  rozwijany głównie jako nowatorska baza wizualizacyjna dla projektów IoT. I w tej roli jest po prostu znakomity. Profesjonalizm aplikacji (design, logika obsługi, dostępność serwera, szybkość reakcji na zauważone buggi) widoczny jest od samego początku wprowadzenia produktu na rynek. Ciężar programu konsekwentnie przesuwany jest z mikrokontolerów do aplikacji instalowanej w telefonie/tablecie. Stąd stała rozbudowa APP o możliwość jednoczesnego zarządzania wieloma platformami i dodanie EVENTORa pozwalającego na tworzenie współzależności pomiędzy kontrolowanymi przez BLYNK wejściami i wyjściami różnych mikrokontrolerów - czyli programowanie w komórce zamiast w mikroprocesorze.
Dodano także szeroką gamę widgetów łączących funkcje procesorów z funkcjami telefonu/tabletu np możliwość wykorzystania w programie użytkownika informacji z zainstalowanego  w telefonie GPS, akcelerometru czy czujnika położenia. Rozwijana jest część mutimedialna - sterowanie playerem czy możliwość przesyłania strumienia video. Widgetów  realizujących różnorakie funkcje jest naprawdę sporo. A każda z nich ma jeszcze własny setup a czasem spore menu.


Program ewoluuje tak szybko, że na moment pisania tego tekstu treść jego jest już w pewnym sensie nieaktualna. To ogromna zaleta dla pasjonatów wdrażających natychmiast nowe pomysły BLYNKa w swoich projektach ale i ogromna wada z punktu widzenia biznesu wymagającego stabilności i przewidywalności.

BLYNK rozpoczął swoją karierę w moich projektach jako znakomita platforma zarządzania dla tworzonego systemu  IOT. Jednak bardzo szybko awansował do znacznie poważniejszej, z mojego punktu widzenia,  roli - podstawowego i w zasadzie jedynego elementu komunikacji człowieka z mikrokontrolerem. Od tego momentu BLYNK jest w stanie zastąpić praktycznie każdy ze stosowanych do tej pory przez elektroników elementów komunikacyjnych mikroprocesora z operatorem tzw. elementów wej/wyj. Efekt jest jak dla mnie niesamowity. Ograniczenie takich elementów do absolutnego minimum zwiększyło nieprawdopodobnie elastyczność urządzenia, znakomicie skróciło czas budowy (i co najbardziej lubię) potaniło konstrukcję kolejnych projektów.


Dość powiedzieć że przez rok pracy z Arduino nie dołączyłem do niego żadnego przycisku, potencjometru, wyświetlacza czy wskaźnika. KOMPLETNIE NIC. Jedynie pojedyncze egzemplarze LEDów ostały się jeszcze na moich płytkach. A i to chyba tylko z sentymentu. Zakupione wcześniej w owczym pędzie  wyświetlacze LCD powędrowały do ludzi. Po co używać kosztującego wymierne złotówki hardweru jeśli softwerowo na małym ekranie można pomieścić dowolną liczbę potrzebnych potencjometrów, wskaźników przycisków czy LEDów. A nawet pełnowymiarowy TERMINAL. I wszystko kompletnie za free (obecnie trzeba wysupłać kilka $ jeśli nasz projekt jest większy niż 4tys pkt tzn ma więcej niż 8-12 widgetów).


Czyli co - BLYNK to ideał? Tak ! ale jak to u każdego faceta - nie do końca.
Najsłabszą stroną projektu pozostaje wciąż (niestety) aplikacja na IOS. Pozostająca daleko w tyle z implementacją kolejnych pomysłów dostępnych na Androidzie praktycznie wyłącza ze stosowania BLYNKA znaczącą liczbowo i finansowo  część posiadaczy telefonów/tabletów Chłopaki mają ewidentną obsuwę w tym segmencie. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku poszukiwali chętnego do tworzenia programów dla sprzętu Apple. Może ktoś z Polski się zgłosi? Moim zdaniem naprawdę warto.

Ale i bez tego elementu jest to znakomita aplikacja w szeregu darmowych elektroniczno-programowych klocków lego dla pasjonatów mikroprocesorów i uniwersalne narzędzie do zarządzania naszymi elektronicznymi projektami.

Ciąg dalszy ma więc niewątpliwie ogromną szansę na dalszy ciąg .....







1 komentarz:

  1. dzięki za informację, że coś takiego jest,
    fajne uzupełnienie w tym linku
    https://www.backupacademy.pl/blynk-juz-o-nich-slyszales/

    OdpowiedzUsuń